GORCZAŃSKIE
KAPLICZKI I KRZYŻE

SZLAK CZARNY SZLAK CZERWONY SZLAK NIEBIESKI SZLAK ZIELONY SZLAK ŻÓŁTY


SZLAK NIEBIESKI




Gorc - Nowa Polana - Przełęcz Borek
Nowy Targ - Łapsowa Polana
Przełęcz Sieniawska - Stare Wierchy
Przełęcz Snozka - Kamienica
Rabka Zaryte - Łopuszna
Szczawa - Mogielica


Szlak niebieski: Gorc - Nowa Polana - Przełęcz Borek



1. Kapliczka na Ogrodach w Rzekach w Dolinie Kamienicy.
Starzy mieszkańcy Rzek mówią, że kapliczka ta stała tu "od zawsze". Na pewno istniała tu już w XIX wieku, a bardzo jest prawdopodobne, że jej początki sięgają jeszcze bardziej odległych dziejów. Być może ufundował ją Sebastian Lubomirski, który dbał o to, by ludzie mieszkający w jego kluczu dóbr ziemskich mieli kontakt z żywą wiarą. Kto wie, czy nie wystawili jej raczej pracownicy huty szkła, która w tym miejscu niegdyś pracowała? W latach 1928 - 1930 do kapliczki został przyniesiony wysoki stół i ołtarz. Wykonał je pan Józef Gniecki z Tamtego Przysłopa. W centrum ołtarza obraz malowany na płótnie przedstawiający Matkę Bożą. Nad wejściowymi drzwiami zawieszono scenę Śmierci Pana Jezusa na krzyżu. Znajduje się ona w tym miejscu po dziś dzień. Przed II wojną światową ziemia ta należała do żyda Haskiela Ellmanna. Był to bardzo zamożny człowiek, właściciel karczmy, sklepu i dużego gospodarstwa. Pomimo innej wiary, nie miał nic przeciwko temu, aby kapliczka stała na jego ziemi. Gdy w latach 30. w Niemczech władzę dzierżył Hitler, zaczynało zanosić się na ciężki okres dla wyznawców religii mojżeszowej. Życzliwi ludzie radzili Haskielowi emigrację do Stanów. Był już właściwie gotowy do wyjazdu, kiedy zastała go wojna. W 1942 roku jego 5 córek zginęło w Mszanie Dolnej, rok później on sam został rozstrzelany. W 1944 roku spalono osadę w której mieszkał. Kapliczka ocalała. Lokalne podanie mówi, że pierwszą Mszę świętą przy tej kapliczce odprawił podobno ksiądz Karol Wojtyła. Stać się to miało podczas jednego z jego pobytów w Rzekach w latach 1950 - 1954. Kapliczka dawniej stała przy samym brzegu Kamienicy. Potok opływał ją niegdyś od strony zachodniej. W 1960 roku Rzeki nawiedziła olbrzymia powódź. Jej siła była tak olbrzymia, że potok zmienił bieg i w nowym korycie opływa ją teraz po wschodniej stronie. Kapliczce jednak nic się nie stało. W niedługi czas po przesunięciu koryta rzeczki, zmieniła się też przynależność administracyjna osady. Dawniej Rzeki podporządkowane były miejscowości Zasadne. Po powodzi "podpięto" je do gminy Mszana Dolna. W latach 60. odnowiono kapliczkę i rozpoczęto przy niej odprawianie nabożeństw i Mszy świętych. Od maja do października Eucharystię sprawowali tu ojcowie franciszkanie z Lubomierza. Dojazd do Rzek nie był tak prosty jak dziś. Powodem był brak asfaltowej drogi. Dlatego Msza święta w osadzie uzależniona była od pogody. Lata 1962 - 1965 to czas Soboru Watykańskiego II i wielkich reform liturgicznych. Novum było odprawianie Mszy Świętej twarzą do ludzi. Kiedy powszechnie na to zezwolono, ojciec franciszkanin Kaliks Biskup polecił wybić w ścianie kapliczki okienko. Ułatwiło to sprawowanie Eucharystii przodem do wiernych. Mieszkańcy Rzek postanowili przebudować starą kapliczkę w roku 1967. Całkowicie ją rozebrano. Postawiono ją na nowo w tym samym miejscu i w tej samej formie. Nową kapliczkę ze starego kamienia wzniósł Józef Kuś, murarz z Mszany Dolnej. Gdy wszystko było gotowe, poinformowano o tym ojca Kaliksa. Ten w asyście kilku innych księży wkrótce ją poświęcił. Sprawie nie nadawano jednak rozgłosu, ponieważ odnowiono ją bez potrzebnego zezwolenia, a takiego z pewnością nie udzieliłaby ówczesna władza. Całe działanie zasłonięto wydanym papierem na stworzenie w tym miejscu pomieszczenia gospodarczego. Przy kapliczce udzielono dzieciom w maju 1971 roku Pierwszej Komunii Świętej. W 1976 roku jeden z mieszkańców Rzek w chwili załamania psychicznego zniszczył ołtarz i obraz. Wkrótce zastąpiono je nowymi. Kapliczkę odwiedził ksiądz biskup Albin Małysiak w 1982 roku. Udzielał sakramentu bierzmowania w pobliskim Lubomierzu. Został bardzo serdecznie przyjęty przez mieszkańców Rzek. W 1991 roku punkt katechetyczny na Przysłopie przekształcił się w kaplicę p.w. św. Maksymiliana Marii Kolbego. Od tej pory ojcowie franciszkanie tam przenieśli nabożeństwa. Latem 1999 odbywała się pielgrzymka Ojca Świętego Jana Pawła II do Polski. Tę okazję mieszkańcy Rzek postanowili uczcić poprzez modernizację dachu kapliczki. Dodatkowo pan Maciej Ścigalski ofiarował do wnętrza bardzo stary obraz Chrystusa Nauczającego.


Szlak niebieski: Nowy Targ - Łapsowa Polana



1. Kapliczka Matki Bożej w Nowym Targu na skrzyżowaniu ulic św. Anny i Zacisze.
Franciszek Bełtowski miał niepełnosprawne dziecko. Gdy wyjeżdżał do Ameryki za chlebem, zostawił syna pod opieką żony i wystawił kapliczkę w pobliżu domu, aby Matka Boża miała ich w opiece. Działo się to w roku1861, o czym informuje napis na cokole. Do dziś każdego majowego wieczoru mieszkańcy sąsiednich domów gromadzą się na majówki przy tej kapliczce.
2. Kapliczka Matki Bożej w Nowym Targu nad szpitalem u Dutków.
Po odwołaniu stanu wojennego Związek Podhalan zorganizował na bacówce u Dutków majówkę. W pierwszą rocznicę tej majówki nieopodal bacówki postawiono pień starej lipy, która rosła na placu przy kościele św. Katarzyny w Nowym Targu. Umieszczono w nim figurkę Matki Bożej. Początkowo była to "taka niebieska" - jak wspomina ks. Prałat Mieczysław Łukaszczyk. Z czasem pani Małgorzata Dutka zastąpiła ją figurką Matki Bożej Ludźmierskiej. Co roku odbywają się w tym miejscu uroczyste majówki, na które przychodzą nie tylko okoliczni mieszkańcy, ale także przedstawiciele Związku Podhalan.



3. Kapliczka w Nowym Targu na Dziale.
Prawdopodobnie w tym miejscu, gdzie dziś stoi kapliczka na Dziale, już w niepamiętnych czasach istniał podobny obiekt. W 2006 roku spotkałem 84 letniego człowieka, który wspominał opowieści swego dziadka o epidemii hiszpanki. Wówczas to na Dział do kapliczki miały udawać się procesje w celu uproszenia u Pana Boga odwrócenia zarazy. Działo się to przed 1912 rokiem. W tym samym miejscu - na Dziale przy niebieskim szlaku wiodącym na Łapsową Polanę Maciej Stołowski wymurował kapliczkę, która stoi do dziś. Chciał w ten sposób wyrazić wdzięczność Bożej Opatrzności za szczęśliwy powrót do domu z I wojny światowej. Kapliczka ta przeszła gruntowny remont w 2002 roku. Przeprowadził ją Ryszard Stołowski (?). Kilka lat temu ksiądz Jerzy Leśko odprawił przy niej Mszę świętą z okazji okrągłej rocznicy jej istnienia. Od tamtego czasu ludzie co roku gromadzą się przy niej na Eucharystii z okazji święta Matki Kościoła.
4. Kapliczka Jezusa Miłosiernego w Nowym Targu na osiedlu Nowym.
Kapliczka przedstawiająca Chrystusa Miłosiernego stanęła w ogrodzie nowo wybudowanego domu ok.1995 roku. Właściciele postawili ją jako wotum dziękczynne za szczęśliwe ukończenie budowy domu z nadzieją, że miłosierdzie Boże towarzyszyć im będzie w dalszych etapach życia.






5. Krzyż w Nowym Targu nad osiedlem Buflak w kierunku Łapsowej Polany.
Czesław Pajerski postawił krzyż w miejscu, gdzie podczas II wojny światowej rozegrała się tragedia. Z Zakopanego przybyły dwie dziewczyny, które usilnie szukały kontaktu z gorczańskimi partyzantami. Wzięte za szpiegów zostały zastrzelone. Posądzenie o szpiegostwo okazało się niesłuszne. Krzyż początkowo "ozdobiony" był granatami, nabojami, itp. Z czasem usunięto je.







Szlak niebieski: Przełęcz Sieniawska - Stare Wierchy



1. Kapliczka Matki Bożej z Lourdes na Przełęczy Sieniawskiej.
Na przełęczy, która oddziela Gorce od Beskidu Żywieckiego znajduje się stacja kolejowa w Pyzówce. Tuż przy moście nad torami stoi na słupie niewielka kapliczka. Postawił ją tutaj w 1960 roku Mieczysław Żółtek poruszony tragedią, jaka rozegrała się nieopodal kilka miesięcy wcześniej. W listopadzie 1959 roku brat Mieczysława - Stanisław chciał jechać do Sieniawy do swojej dziewczyny Józefy Parzygnat. Próbował wskoczyć do jadącego już pociągu, ale będąc pod wpływem alkoholu przecenił swoje możliwości. Pociąg odciął mu nogę. Stanisława przewieziono do szpitala, ale wkrótce zmarł. Lekarze bowiem podali mu surowicę, nie wiedząc, że dwa tygodnie wcześniej miał już aplikowaną. Miało się to przyczynić do przyspieszenia śmierci. Kapliczką opiekowała się matka zmarłego, Rozalia, a po jej śmierci Maria Szewczyk - siostra Stanisława. Mieszkająca na stacji rodzina Nadolskich również troszczy się o tę skromną, ale ładną i zadbaną kapliczkę.
2. Krzyż na Rabicach.
Przy drodze z Klikuszowej do Sieniawy stoi metalowy krzyż. Jest on dobrze widoczny z polnej drogi, którą prowadzi niebieski szlak na Stare Wierchy. Postawiono go tu w 2000 roku po wypadku, w którym zginął młody mężczyzna. Wraz z pięcioma kolegami wracał z meczu, który rozgrywany był Lasku w niedzielne popołudnie 7 maja. Wszyscy byli pod wpływem alkoholu. Autem kierował trzydziestoletni Jacek Buksa, a obok niego siedział Józef Halama. Gdy samochód jadący z nadmierną prędkością zjechał z drogi, ściął jedno drzewo i uderzył w drugie. Siedzący z przodu Józef wypadł przez przednią szybę i zginął na miejscu. Pozostali uczestnicy wypadku odnieśli lekkie obrażenia. Rodzina zmarłego na miejscu wypadku ustawiła krzyż i dba o niego do dzisiaj.
3. Kapliczka Warmuzowa przy Zakopiance.
Tu gdzie dziś stoi murowana kapliczka, najstarsi mieszkańcy okolic pamiętają skrzyżowanie dróg. Tędy bowiem przebiegała stara droga do Krakowa. Przy niej stał dom rodziny Warmuzów i to ich nazwisko utrwaliło się w nazwie kapliczki. Dzisiaj właścicielami tego terenu są państwo Kaparzowie. Opiekunka tej kapliczki - Małgorzata Kaparz twierdzi, że kapliczka ta stoi przynajmniej od 1920 roku. Zgadzałoby się to z opinią Stanisława Figla, autora licznych przewodników po Gorcach, który w jednej ze swoich książek stwierdza, że kapliczkę ufundowano w 1916 roku. Murowaną kapliczkę wieńczy krzyż na planie krzyża greckiego. Na szczycie umieszczono krzyż z dwunastoma wybiegającymi zeń promieniami. Krzyż ten bardzo lubi ściągać pioruny. Okoliczni mieszkańcy wspominają ciekawą historię związaną z tym miejscem. Jej bohaterką jest Maria Madeja. Pewnego dnia przebywała w polu, gdy zaczął padać deszcz. Chcąc się schronić, schowała się pod dach kapliczki. Nagle piorun uderzył w metalową spinkę, którą Maria miała spięte włosy. Energia błyskawicy dosłownie wyrzuciła dziewczynę na zewnątrz paląc wszystkie włosy na jej głowie. Poszkodowana jednak nie zmarła i już wkrótce wyszła za mąż. Obecnie mieszka we Wronkach. Jan Kaparz odnowił kapliczkę, a Maria Madeja w podzięce za ocalenie życia ufundowała do kapliczki figurę Matki Bożej. Starsi wspominają, że kaplica ta w czasie II wojny światowej była sceną kilku tajemniczych wydarzeń. W obawie przed Niemcami miano tu ukryć kosztowności, o czym świadczyć może fakt, że po wycofaniu się hitlerowców, ciemną nocą przekopano teren dookoła. Ktoś szukał zakopanych tu precjozów. Czy zguba została odnaleziona, pozostanie to tajemnicą owego nocnego poszukiwacza. Kapliczka stoi obok pięknej lipy zasadzonej przez pana Jana Kapiarza. On to też w latach 80. XX wieku zlecił wykonanie płaskorzeźb w miejsce ukradzionej zabytkowej figury świętego Antoniego. Świątek ten pochodził z kościoła w Klikuszowej. Przygotowania płaskorzeźb podjął się pan Tadeusz Żółtek. Wyrzeźbił scenę Chrztu Pana Jezusa i dzieło umieścił we wnęce. Jest ono chronione przez kratę z napisem "Za dar łaski i wiary dzięki Ci Boże".
4. Kapliczka Matki Bożej Różańcowej przy Zakopianie nad Klikuszową.
Kapliczka została wystawiona w 1946 roku w miejscu, w którym kilka lat wcześniej rozegrała się tragedia. Podczas II wojny światowej miejscowi partyzanci urządzili zasadzkę na niemiecki transport z żywnością. Wielu dzieciom udało się zebrać co nieco konserw i uciec do domu z tym żywnościowym łupem, który był wówczas na wagę złota - nie zapominajmy, że trwała wojna. Widząc co się dzieje, rodzice wysłali dwóch synów, aby i oni coś przynieśli. Niestety, podczas rabowania hitlerowskich konserw jeden z nich został śmiertelnie postrzelony przez Niemców, a drugi zmarł wskutek zadanych ran. Był to Antek Dziurdzik. To jego ojciec, Wojciech Dziurdzik wystawił tę kapliczkę. W 1970 roku wydarzyła się przy niej druga tragedia. Sześcioletni Tadziu, syn pani Zofii Mrożek (która sprzedaje w pobliżu skóry i oscypki), zginął pod kołami samochodu idąc na pracę do pola. Pod Kułakowym Wierchem. Przechodziłem niebieskim szlakiem i nie zauważyłem tej kapliczki.
5. Miedzy Kułakowym Wierchem a Skałką.
Pani Małgorzata Krzeszowska, która pochodzi z Obidowej przytacza podanie, które usłyszała od swojego taty. Kapliczka ta od zawsze budziła lęk i respekt u mieszkańców wioski. Natomiast gajowy z Obidowej nic sobie z tych strachów nie robił i jak to się mówi, miał ją w głębokim poszanowaniu. Pewnego dnia zatrzymał się przy drzewie, na którym była zawieszona. Chciał chwilę odpocząć. Nagle zerwał się porywisty wiatr, który momentalnie zasnuł niebo ciemnymi chmurami. Gajowy zupełnie stracił kontakt z rzeczywistością. Kiedy się ocknął, nie potrafił wytłumaczyć dlaczego obchodził wkoło drzewo, jakby w hipnotycznym tańcu, jedną ręką dotykając chropowatej kory. Skąd jednak brała się groza tego miejsca? W czasie II wojny światowej miała mieć tu miejsce potyczka Niemców z partyzantami. Zginęło kilku Polaków, została przy nich broń. Nikt nie miał odwagi przyjść ich pochować. Wtedy nad zabitymi zlitowała się natura. Poległych wciągnęło pod ziemię bagno, które do dzisiaj tam jest. Można się o tym osobiście przekonać. Ci, którzy postawili swoją stopę na mokradle, oprócz bulgotania słyszą czasem jęk pochłoniętych pod darnią_

6. Kapliczka Chrystusa Ukrzyżowanego między Kułakowym Wierchem a Skałką.
Kapliczka jest raczej młoda, ma dopiero kilka lat, a postawiono ją w miejscu, gdzie zginął gajowy z Ponic. Mężczyzna jechał srogą zimą z innymi drwalami po drzewo do lasu. W pewnej chwili wrócił do lasu po czapkę, którą zgubił gdzieś po drodze. Nigdy już nie wrócił. Wkrótce znaleziono jego zamarznięte ciało.







7. Kapliczka Matki Bożej przy niebieskim szlaku przed Starymi Wierchami.
Pan Piotr Hajnos z Obidowej opowiada o swoich dziadkach, którzy 14 maja 1971 roku palili tu ognisko. Andrzej Hajnos przygotowywał ogień, a jego żona Anna poszła po gałęzie. Zaczęło zbierać się na deszcz. Nagle w pobliskie drzewo uderzył piorun i poraził pana Andrzeja, żona przeżyła. Kapliczkę postawił ich syn, pan Władysław Hajnos. Rok po tym wydarzeniu piorun uderzył w to samo miejsce. Każdej wiosny, w maju, przybiera się tę kapliczkę. Tu podobno też zabłądziła turystka i umarła z wycieńczenia. Gdyby udało się jej pokonać jeszcze niewielki odcinek, ocaliłaby życie. Schronisko na Starych Wierchach jest całkiem blisko.




Szlak niebieski: Przełęcz Snozka - Kamienica



1. Kapliczka Matki Bożej Bolesnej na Folwarkach.
W górnej części polany Folwarki na rozłożystym jaworze wisi niewielka drewniana kapliczka. Znajduje się na niej następujący napis: "Królowa nieba i ziemi. Poświęcona w sanktuarium MB Bolesnej w Limanowej 1990 r. AZ"







2. Pomnik Sługi Bożego Jana Pawła II przy kościele w Ochotnicy Dolnej
W lutym 2003 roku powstał Komitet Organizacyjny Szlaków Papieskich. Pomysłodawczyni - Urszula Własiuk - chciała w ten sposób przyczynić się do realizacji wezwania Jana Pawła II: "Pilnujcie mi tych szlaków". W ciągu kilku miesięcy na terenie Beskidu Wyspowego i Gorców wyznakowało ok. 250 km Szlaku Papieskiego. Niebieskie tablice z mapkami oraz żółty znak krzyża na trójkątnej postawie informują o przebiegu tras. Ponadto w kilku miejscach ustawiono pomniki papieża Polaka na pamiątkę otwarcia Szlaku papieskiego. Taki pomnik znajduje się między innymi w Ochotnicy Dolnej przy kościele parafialnym. Pomnik ów to skalny głaz, na którym przedstawiono Jana Pawła II jako turystę i umieszczono napis "Ja tam u was byłem". Słowa te wypowiedział papież do proboszcza ochotnickiego ks. Stanisława Wojcieszaka w grudniu 2001 roku. Na środku widnieje napis: "Szlak Papieski w Gorcach" i poniżej data 29 czerwca 2003 roku. W tym dniu odprawiono tutaj uroczystą Mszę św. z racji otwarcia Szlaku Papieskiego w Gorcach.


3. Kapliczka Najświętszego Serca Pana Jezusa w Ochotnicy Dolnej Młynne.
Podczas okupacji hitlerowskiej Ochotnica słynęła ze wsparcia, jakiego udzielała ukrywającym się w Gorcach partyzantom. Jedna z partyzanckich akcji sprowadziła na mieszkańców wsi straszną tragedię. W dniu 22 grudnia 1944 roku żandarmi niemieccy rabowali wioskę. Partyzanci zabili pięciu z nich, za co hitlerowcy postanowili się zemścić. Już tego samego dnia powrócili do wsi i zabili kilka osób. Następnego dnia zorganizowali prawdziwą pacyfikację. U wylotu Doliny Młynnego znajdowało się osiedle Brzeźnie. W tutejszym młynie i stojącym obok domu 23 grudnia 1944 roku ukryła się rodzina Brzeźnych oraz kilku sąsiadów. W samym młynie Niemcy zabili 8 osób, w tym 4 dzieci. Podobnie jak w innych domach tego dnia oprawcy nie zadowolili się bestialskim mordem, ale jeszcze podpalili budynki. Wielu rannych spłonęło wówczas żywcem. Ogień strawił także ludzkie zwłoki. Dzień ten przeszedł do historii jako "krwawa wigilia". Zamordowanych zostało wówczas ok. 60 mieszkańców Ochotnicy. Dziś na fundamentach młyna stoi drewniany krzyż, kamień z pamiątkową tablicą informującą o tamtych wydarzeniach oraz kapliczka Najświętszego Serca Jezusowego. Kapliczkę postawiono w 1992 roku i kilka lat temu odnowiono. Cały teren otoczony jest kamiennymi głazami połączonymi łańcuchem. Na pamiątkowej tablicy umieszczono także fragment z Biblii:

"Choć w ludzkim rozumieniu doznali kaźni, nadzieja ich pełna jest nieśmiertelności. Bóg znalazł ich godnymi siebie I przyjął ich jak całopalną ofiarę. Łaska i miłosierdzie dla Jego wybranych" (Mdr 3,4. 5b. 6b. 9c.)


4. Kaplica Trzeciego Upadku na Kleninie.
W osiedlu Klenina, gdzie Kamienica graniczy z Ochotnicą, przynajmniej 160 lat temu stała drewniana kaplica. Wzniesiona została przez przodków rodziny Błachutów, właścicieli tego terenu. Ludzie narzekali, że to nieodpowiednie miejsce dla kapliczki, bo stała w szczerym polu. Nieznany nam z imienia pasterz przeniósł ją o 200 metrów na miejsce, w którym stoi po dzień dzisiejszy. Tenże pasterz obmurował kapliczkę własnoręcznie przyniesionymi kamieniami. Podobno zrobił to pomny na nakaz, jaki otrzymał we śnie. Starsi ludzie pamiętają, że kapliczka poświecona była trzeciemu upadkowi Pana Jezusa. W 1964 roku ktoś ukradł z kapliczki drewnianą figurkę przedstawiającą Jezusa pod krzyżem. Złodziej podmienił ją za gipsową figurkę św. Antoniego. Wówczas mieszkający w Kleninie Jan Duda wyrzeźbił upadek Jezusa tak jak go zapamiętał i umieścił w kapliczce za figurką św. Antoniego. Latem 1978 roku na przełęczy na Wierchu Młynne przy tamtejszej kapliczce miała się odbyć wielka uroczystość poświęcenia nowego szlaku turystycznego. Ostatecznie jednak uroczystą Mszę świętą przeniesiono na Kleninę. Teren wokół kapliczki, przy której ją odprawiano, ozdobiono zielonym mchem, w który wetknięto prawdziwe grzyby. Efekt był podobno niesamowity. Eucharystii przewodniczył biskup z Tarnowa w asyście dziesięciu księży. Uroczystość zgromadziła kilka setek osób. Przy tej okazji poświęcono rzeźbę pana Jana Dudy. We wrześniu 2003 roku państwo Błachutowie odnowili kapliczkę, ponieważ odprawiano przy niej uroczystą Mszę św. Wiosna 2007 roku zapisała się w pamięci mieszkańców Europy jako czas wichrów o niespotykanej sile. Porywisty wiatr uderzył również w Kleninę i przewrócił kapliczkę. Glina, na której stała kapliczka z upływem czasu zmieniała się stopniowo w drobny, piaszczysty materiał. Jej upadek był więc przesądzony. Mieszkańcy osiedla postanowili ją odbudować. Do czasu, gdy stanie nowy obiekt, pani Władysława Szczepanik przechowa świątki u siebie.
5. Oazowy krzyż na Kleninie.
Rodzina Błachutów, do której należy ziemia z kapliczką III upadku Pana Jezusa, od wielu lat przyjmowała w swoim domu turnusy oazowe. Młodzież, która w czasie wakacyjnych rekolekcji, odprawiała nabożeństwa drogi krzyżowej wśród pól i domów Kleniny, w najbardziej widocznym miejscu osiedla, na wzgórzu, na początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku ustawiła drewniany krzyż. Jest to zarazem XIV stacja każdego przeżywanego tu nabożeństwa Pasji Chrystusa. W 2002 roku oazowicze z Kalisza zastąpili stary krzyż nowym. Nie ostał się jednak wichurom, jakie przetoczyły się nad Europą wiosną 2007 roku. Tego samego dnia przewrócił się najpierw on, a potem kapliczka Trzeciego Upadku. Parę miesięcy później, podczas wakacyjnych rekolekcji młodzież jeszcze raz postawiła krzyż i mocno go zabetonowała.


6. Grota Najświętszego Serca Pana Jezusa obok kościoła w Kamienicy.
25 marca 1931 roku w Kamienicy spalił się zabytkowy, drewniany kościół p.w. Przemienienia Pańskiego. Wkrótce w miejscu starego nową świątynię p.w. Nawiedzenia NMP wybudował ksiądz Jan Rosiek. Niedawno, bo dwa lata temu teren kościelny wzbogacił się o nowy obiekt. Grotę Najświętszego Serca Pana Jezusa wystawił ksiądz Franciszek Niemiec. Zatroszczył się też o to, aby przy grocie biło źródło. Umieścił tabliczkę z napisem odnoszącym się do Serca Jezusowego: "We Mnie źródło wody żywej". Tradycja podaje, że Jezus Chrystus urodził się w grocie wśród zwierząt. W zeszłym roku w Wigilię Bożego Narodzenia ksiądz z kolędnikami wyszli na plac kościelny. Koło północy rozpoczęli przy grocie śpiewanie kolęd. Nie zapomnieli o tradycyjnym sianku, którego było w obfitości, a z którego cieszyła się przyprowadzona krowa. Niestety, świadkowie stwierdzają, że nie przemówiła ludzkim głosem.


7. Kapliczka Chrystusa Frasobliwego przy plebanii w Kamienicy.
Naprzeciw plebanii kapliczkę wystawił nowy proboszcz kamienicki, ksiądz Jan Betlej. Stało się to w lipcu 2007 roku. Figurę Chrystusa Frasobliwego wykonał pan Ignacy Gromala z Kamienicy.


8. Kapliczka Matki Bożej Królowej przy plebanii w Kamienicy.
O kapliczce wiadomo jedynie tyle, że jest bardzo stara. Niewiele mogą o niej powiedzieć nawet księża mieszkający na plebanii, przy której kapliczka stoi. Pani Zofia Kurzeja, która dzisiaj ma już 87 lat, pamięta, że figura Matki Bożej stała tu już kiedy ona dopiero zaczynała chodzić do szkoły. W 2005 roku jeden z księży tu pracujących odnowił tę kapliczkę, pomalował ją, a wokół posadził róże.





9. Krzyż grunwaldzki w Kamienicy.
Gdy zbliżała się 500 rocznica zwycięstwa wojsk polskich i litewskich nad krzyżakami pod Grunwaldem, Polska znajdowała się pod rozbiorami. Wspomnienie wydarzenia z 1410 roku w sytuacji, gdy pokonani przed wiekami wrogowie odebrali Rzeczypospolitej wolność, musiało budzić żywe emocje. W wielu miejscach organizowano rocznicowe obchody, po których jako ślady pamięci narodu pozostały tablice, krzyże czy pomniki. Jedno z takich miejsc znajduje się w centrum Kamienicy, naprzeciw kościoła przy parceli plebańskiej. Jest to krzyż z pasyjką owinięty bluszczem. Ustawiono go na postumencie, na którym umieszczono tablicę z napisem: "Ku chwale Bożej i wiekopomnej pamięci pogromu Krzyżaków pod Grunwaldem 1410 - 1910". Krzyż został ufundowany przez mieszkańców Kamienicy. Pierwotnie znajdował się tu tylko obelisk. Krzyż sprowadzono z huty na Bukówce, która jest przysiółkiem Kamienicy. Mniej więcej w okresie II wojny światowej znajdowała się tam również papiernia, którą w czasach okupacji zarządzał Niemiec sprowadzony z Rzeszy. Hitlerowcy, którzy ulokowali posterunek Wehrmachtu na poczcie vis - a - vis krzyża grunwaldzkiego nie zniszczyli go. Stało się to dlatego, gdyż litery na obelisku były w owym czasie zamazane i napis pozostawał dla nich nieczytelny. Niezniszczony pomnik wiktorii nad Germanami był w tych mrocznych latach znakiem nadziei na wyzwolenie z rąk okupanta. Każdego roku po nabożeństwie w kościele przychodzi tu procesja i odbywają się uroczystości patriotyczne.
10. Krzyż na domu w Kamienicy 302.
Krzyż na ścianie domu od strony ulicy umieścił w 1910 roku właściciel i budowniczy, pan Franciszek Kurzeja. W czasie okupacji hitlerowskiej mieszkali tu Niemcy. Było to dla nich bardzo dogodne miejsce, ponieważ w pobliżu, na poczcie, znajdował się posterunek Wehrmachtu. Był to idealny punkt obserwacyjny i wypadowy na Limanową i Szczawę (a stąd na Kraków). Niemcy wyrzucili państwa Kurzejów z ich domu. Koniec wojny nie przyniósł jednak końca kłopotów. Własność nie została zwrócona przez nową władzę. Urządzono w tym budynku posterunek milicji. Co to jednak za posterunek komunistycznej milicji z olbrzymim krzyżem na zewnętrznej ścianie?! Funkcjonariusze kazali go zdjąć panu Franciszkowi, on jednak nie chciał. Próbowano go więc zastraszyć. Pewnego dnia kazano mu natychmiast pożegnać się z dziećmi i żoną, panią Zofią. Wszyscy mieli łzy w oczach, gdyż nie wiedzieli co się dzieje. Pana Franciszka wywieziono do Nowego Targu. Najbliższa rodzina myślała, że już stamtąd nie wróci. Na szczęście jeszcze tego samego dnia, choć już blisko północy, przywieziono go z powrotem. Krzyża jednak nie zdjął. Licząc czas okupacji hitlerowskiej i zajęcia budynku przez milicjantów, państwo Kurzejowie byli wysiedlenie ze swojego domu przez 20 lat, zanim zwrócono im ich własność!


Szlak niebieski: Rabka Zaryte - Łopuszna



1. Droga krzyżowa z Rabki Zarytego na Polczakówkę.
Historia tej drogi krzyżowej rozpoczyna się w roku 1977. Tamtego roku wybudowany został kościół w Rabce Zarytem. Postawiono go w ciągu 3 dni. Budowniczy kościoła ks. Bolesław Wawak stwierdził, że świątynia stoi na odludziu i jest niewidoczna, dlatego w pobliżu stacji kolejowej Rabka Zaryte postawił krzyż, aby wskazywał drogę do kościoła. Krzyż stał w tym miejscu jedynie 33 dni. Widocznie przeszkadzał władzy ludowej, bowiem UB-owcy zniszczyli go, a ks. Wawaka wzywali na kolegium i przesłuchiwali. W czasie jednego z takich przesłuchań na UB w Nowym Sączu ksiądz powiedział do przesłuchującego go oficera: "Za to, coście zrobili z tym krzyżem, konieczna jest ekspiacja". Po powrocie z przesłuchania razem z parafianami niosącymi latarnie udał się na miejsce, w którym UB-owcy zniszczyli krzyż. Tam odmówili różaniec. Jako wynagrodzenie Chrystusowi za zniewagę Jego krzyża w 1978 roku na Rapaczówce ustawiono nowy krzyż, a od torów kolejowych w kierunku Królewskiej Góry wytyczono drogę krzyżową. Drewniane skrzyneczki na poszczególne stacje wykonał Józef Cholewa z Rabki. Umieszczono w nich przedstawienia scen z drogi krzyżowej namalowane przez młodzież z grup apostolskich, która w Rabce Zarytem odprawiała rekolekcje. Przypomina o tym napis wewnątrz skrzynki wokół przedstawienia II stacji: Pamiątka letniego turnusu rekolekcji apostolskich od 9-16 VI 80 r. W Niedzielę Palmową 1979 roku po Gorzkich Żalach ok. 400 osób z palmami odprawiło nabożeństwo Drogi Krzyżowej przy tych stacjach. Na zakończenie nabożeństwa wszyscy wzięli udział we Mszy św. odprawionej na ołtarzu polowym pod krzyżem powyżej dzisiejszej górnej stacji wyciągu na Polczakówkę. W dniu dzisiejszym przy stacji XIV znajduje się niewielkie sanktuarium Matki Bożej Saletyńskiej. Ogrodzone jest lichym płotkiem z napisem Ave Maria. Wewnątrz ogrodzenia stoi krzyż saletyński z narzędziami Męki Pańskiej, zadaszenie chroniące wizerunek Matki Bożej z La Salette, ołtarz polowy, kapliczkę maryjną i ostatnią stację drogi krzyżowej. Tuż za ołtarzem rozwieszono ogromny niebieski różaniec. Na krzyżu zawieszono deskę z fotografiami ukazującymi historię i topografię alpejskiego sanktuarium maryjnego, do którego nawiązuje wymowa krzyża i obraz Matki Bożej Płaczącej umieszczony pod zadaszeniem. Bardziej na lewo w drewnianej kapliczce umieszczono figurkę Matki Bożej, a wokół niej naklejono obrazki przedstawiające Matkę Bożą Trudnego Zawierzenia, Matkę Bożą Częstochowską, Matkę Bożą Ludźmierską i pamiątkę pielgrzymki Jana Pawła II do Polski w 1997 roku. W Tuż nad szybą umocowany został medalion ukazujący Królową Polski. Do roku 1981 parafianie z Zarytego odprawiali tu nabożeństwa. Dziś spotkać można jedynie pojedyncze osoby, które przechodząc od stacji do stacji, rozważają Mękę Pańską.
2. Krzyż przy domu zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia na ul. Słonecznej.
Krzyż postawiło zgromadzenie Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia 25 sierpnia 2005 roku jako wotum dziękczynne "za życie i świętość św. siostry Faustyny Kowalskiej". Tego dnia właśnie przypadała setna rocznica jej urodzin. "Apostołka Bożego Miłosierdzia" należała do tego zakonu i przebywała nawet przez dwa tygodnie tu, w rabczańskim ośrodku. Było to w dniach 29 lipca - 10 sierpnia 1938 roku. Krzyż wykonał stolarz ze Słopnic, pan Tadeusz Ryż. Dawniej, w latach 60-tych, na terenie należącym do zgromadzenia, stał inny drewniany krzyż. Jednak poszerzanie ulicy Słonecznej zmusiła siostry do przeniesienia go poza teren budowy. Siostry prowadzą w tym miejscu przedszkole, w którym uczy się blisko 50 maluchów. Zgromadzenie to służy Rabce od 1928 roku.


3. Figura Matki Bożej Niepokalanie Poczętej (zwanej tu Matką Bożą Miłosierdzia) przy domu zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia na ul. Słonecznej.
Figura ta stała przy domu należącym do zgromadzenia od momentu, gdy siostry zamieszkały w Rabce przy ulicy Słonecznej. Na samym początku dom był drewniany, jednak już od 1928 roku posiadał nazwę "Loretto", jak jest do dzisiaj. Według legendy Loreto we Włoszech to miejsce, gdzie aniołowie przenieśli domek Matki Bożej z Nazaretu. W 2007 roku w zakonie Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia obchodzona 70-tą rocznicę obrania Matki Bożej jako Matki Generalnej. W 1937 roku ówczesna główna matka przełożona powierzyła Jej opiece całe zgromadzenie.





4. Liceum Ogólnokształcące im. Najświętszej Rodziny w Rabce Zdroju.
Olbrzymi dom Granit stanowił własność prywatną od momentu powstania do czasu, gdy nowe porządki w Polsce wprowadzili komuniści. Oni to przejęli budynek i przeznaczyli na sanatorium dla prominentów. Po upadku komuny prawowici właściciele odzyskali swoją własność, ale chętnie się jej pozbyli sprzedając Stowarzyszeniu "Dom Rodzinny". Nowy właściciel, ksiądz Franciszek Płaczek, urządził w tym miejscu katolicką szkołę, kontynuując dzieło swojego poprzednika, ks. Leona Zbyszewskiego. Odnowiony i adoptowany budynek wzbogacił się o figurkę Matki Bożej u szczytu ściany frontowej i napis "Ave Maria" nad głównym wejściem. Przed budynkiem tuż przy drodze postawiono kapliczkę Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny. Dziś w dawnym budynku VIP-owskiego sanatorium uczą się młodzi gimnazjaliści i licealiści. Nie jestem pewien, czy Stowarzyszenie "Dom Rodzinny" jeszcze istnieje, a jeśli tak, to zostało reaktywowane, bo komuniści rozwiązali je w 1946 roku.
5. Krzyż przed Podhalanką.
Budynek "Podhalanki" od 1996 roku należy do Stowarzyszenia "Dom Rodzinny", które prowadzi katolicką szkołę w sąsiednim gmachu. Wcześniej mieściły się tu przychodnie i gabinety ginekologiczne. Według wszelkiego prawdopodobieństwa masowo dokonywano tu aborcji. Gdy Stowarzyszenie zakupiło "Podhalankę", zamierzało ją przeznaczyć do rozbiórki i poszerzyć bazę dydaktyczną sąsiedniej szkoły. Zaczęły się jednak piętrzyć trudności. Choć budynek do niczego się nie nadawał, nie można było uzyskać zgody na jego likwidację. Gdy pod koniec lat dziewięćdziesiątych obiekt wciągnięto na listę zabytków, wydawało się, że z pomysłu trzeba będzie zrezygnować. Remont także wydawał się niemożliwy, bowiem właściciel nie miał na to funduszy ani potrzeby urządzania takiego budynku. Wobec braku perspektyw na rozwiązanie problemu, Stowarzyszenie użyczyło "Podhalanki" dla Miejskiej Pomocy Społecznej. W 2002 roku nowym dyrektorem Zespołu Szkół Katolickich została pani Anna Szałwia. Ona doszła do wniosku, że skoro nad sprawą ciąży jakieś fatum, to trzeba odprawić drogę krzyżową i przed spędzającym sen z powiek budynkiem postawić krzyż. Propozycja się przyjęła i w Wielkim Poście uczniowie, rodzice i nauczyciele odprawili nabożeństwo idąc ulicami Rabki z kościoła św. Teresy na miejsce, gdzie podczas modlitwy ustawili krzyż. Stoi on do dnia dzisiejszego. Zgoda na rozbiórkę "Podhalanki" została wydana i dziś o istnieniu budynku przypomina jedynie krzyż.
6. Kapliczka Matki Bożej na ulicy Poniatowskiego.
W ogrodzie pana Stanisława Pędzimęża od około 1990 roku stoi przed domem mała kapliczka Matki Bożej, którą umieścił tam dla swojej żony. Poprosiła go o to, zanim umarła na chorobę nowotworową. Chciała, aby Maryja opiekowała się nim i całą rodziną, na czas kiedy nie będą się widzieli. Sąsiedzi mówią, że pan Stanisław codziennie całuje tę kapliczkę. Na drzewie na Zarębku w Olszówce wisi druga kapliczka wykonana przez pana Stanisława w 2000 roku. W szafce okrytej miedzianą blachą stoi Matka Boża. W latach 60. pan Pędzimąż chodził tu z żoną na grzyby. Ubóstwiała ten las. W miejscu, gdzie wisi figurka, powiedziała, że "tu zobaczyła Boga" patrząc na piękno stworzenia.



7. Kaplica Matki Bożej Częstochowskiej przy ul. Poniatowskiego.
XIX w. zapisał się w historii jako okres panoszenia się zakaźnych chorób. Hiszpanka czy szkarlatyna dziesiątkowały miasta i wsie. Nie inaczej było w Rabce. Wyjątek stanowiła osada nazywana dzisiaj Słone - ludzie tu nie chorowali. Czyżby to zasługa specyficznego mikroklimatu i mineralnej wody? Jako dziękczynienie za uratowanie przed śmiercią mieszkańcy ufundowali kapliczkę i przywieźli do niej obraz Matki Bożej z Częstochowy. Murowany obiekt wzniósł ponad 100 lat temu pan Ludwik Wójciak, teść pani Marii Wójciak. Zajmuje się ona kapliczką wraz z przylegającym do niej małym ogrodem od 1974 roku. Parcelę darował pan Jan Pępek, a na okalający ją płot składali się sąsiedzi. Pani Maria wspomina, jak do jej domu przyszedł pan Rączka i poprosił ją o opiekę nad kapliczką, ponieważ sam nie miał dzieci. Ona z kolei przy kapliczce modliła się o błogosławieństwo dla swojej rodziny. Z perspektywy lat, które przeżyła, jest bardzo wdzięczna za otrzymane łaski. Jeden z synów został księdzem, a córka siostrą zakonną. W ciągu wielu lat swego istnienia kapliczka była często odnawiana. Jedną z poważniejszych inwestycji było postawienie na szczycie metalowego krzyża w miejsce dawnej kopuły z drewna, którą bezlitośnie zniszczył gwałtowny wiatr. W trakcie oktawy Bożego Ciała utarła się tradycja procesji z kapliczki do farnego kościoła p.w. św. Teresy. Nadal zachęca do tego tamtejszy ksiądz proboszcz. Jest to barwna procesja dzieci komunijnych, maluchów z kwiatami oraz ludzi różnego stanu i wieku, także z obrazami i feretronami. Wyrusza ona w samo Boże Ciało, następującą po Nim niedzielę i w czwartek na zakończenie oktawy. Do lat 70. XX wieku w Rabce istniała tylko jedna parafia i z procesją chodziło się aż do kościółka p.w. św. Marii Magdaleny.
8. Grota Matki Bożej Niepokalanie Poczętej przy ul. Poniatowskiego.
Grota wkomponowana w otoczenie domu została wykona w 2001 roku na prośbę właścicieli przez zakład kamieniarski. Rzemieślnicy w tym czasie przygotowywali ogrodzenie przed mieszkaniem. Matka Boża Niepokalanie Poczęta patronuje domownikom.






9. Kapliczka w Rabce Zdroju na jesionie.
Drzewo, na którym wisi kapliczka Pana Jezusa, jest najstarszym jesionem gorczańskim, liczy bowiem około 500 lat. Tuż przed II wojną światową zostało uznane za pomnik przyrody. Ten dostojny senior ma 30 metrów wysokości i 4,8 metra "w pasie". Autor licznych górskich przewodników, Józef Nyka, napisał kilkadziesiąt lat temu, że jesion ten jest wśród mieszkańców osiedla "nieomal przedmiotem kultu, nie grozi mu więc siekiera". Około dziesięciu lat temu drzewo poddano zabiegom ochronnym - usunięto zalegające próchno (straż pożarna wywiozła 3 przyczepy!). Poza tym ścięto toczone przez chorobę gałęzie. Sama kapliczka również jest godna uwagi, albowiem stylem wyróżnia się spośród innych tego rodzaju obiektów z terenu Gorców. Ma ona z pewnością ponad 100 lat. Podobne do niej kapliczki już dawno trafiły do Muzeum Etnograficznego im. Władysława Orkana w Rabce. W drewnianej skrzynce o trapezowym kształcie umieszczono Chrystusa Ukrzyżowanego i figurkę Niepokalanej. Od niepamiętnych czasów ludzie odmawiają przy niej litanię loretańską w majowe wieczory o 20.30. W 2005 i 2006 roku witano przy niej Księży Prymicjantów. Jesion otoczony jest ogrodzeniem, które chroni kapliczkę przed zniszczeniem. Podobno lata temu ktoś próbował grodzić kapliczkę płotem tak, aby nikt nie miał do niej dostępu - płot przymocował gwoździami. Potem ciężko zachorował i do zdrowia wrócił dopiero wtedy, gdy gwoździe wyciągnięto. Kapliczka jest oświetlana. Przez wiele lat prąd opłacała rodzina pana Zająca, ale więcej wychodziło za licznik, niż za prąd. Dzisiaj zasilanie przychodzi bezpośrednio z elektrowni i płaci się za nie ryczałtowo. Dziś nikt nie potrafi wyjaśnić, od kiedy kapliczka wisi na zabytkowym jesionie. Natomiast mieszkańcy Słonego wspominają, że kiedyś w pniu drzewa umieszczony był też dzwon, którego dźwięk odprowadzał kondukty pogrzebowe z tego osiedla do kościoła parafialnego. Posiadał też inne funkcje: dawano nim dźwięk na południowy "Anioł Pański" lub sygnowano, gdy szła nawałnica czy burza. Podobny dzwonek przyczepiono niedawno na jednym z konarów, jednak nie spełnia już funkcji poprzednika.
10. Kapliczka Matki Bożej Niepokalanie Poczętej przy Alei Tysiąclecia.
Kapliczkę wystawił pan Franciszek Słoński w 1970 roku jako wotum wdzięczności za łaski udzielone jego rodzinie. W kapliczce umieścił figurę Matki Bożej Niepokalanie Poczętej. Poza tym, zachowując piękną, lokalną tradycję, we wnęce swojego domu umieścił wizerunek Matki Bożej Ludźmierskiej - Gaździny Podhala. Jeszcze 10 lat temu znajdowała się tam mała figurka Matki Bożej Niepokalanie Poczętej






11. Kapliczka Matki Bożej Różańcowej na jasieniu, przy Szkole Podstawowej nr 3 w Rabce na ul. Poniatowskiego.
Przy drodze na jasieniu wisi oszklona kapliczka domkowa Matki Bożej Różańcowej. Pani Chryc przypomina sobie, jak wcześniej wisiała na ścianie u rodziców. Ci z kolei świadczyli, że znajdowała się jeszcze dawniej u jednego z ich przodków. Była po prostu przekazywana "z dziada pradziada". Może więc mieć już nawet z 200 lat. Podczas remontu domu zawędrowała na strych, gdzie po wielu latach znaleziono ją i odkurzono. Następnie syn pani Chryc zawiesiła ją na drzewie. Kilka lat temu sam przy niej zginął w tragicznym wypadku.




12. Grota Matki Bożej przy Alei Tysiąclecia.
Pani Teresa Stanisz mieszka w budynku, w którym dawniej znajdował się dom katechetyczny. W 1990 roku odbywała się w parafii peregrynacja figury Matki Bożej Ludźmierskiej. Grota powstała jako wotum wdzięczności mieszkańców Rabki Słonego za to maryjne nawiedzenie. Pani Teresa umieściła w niej figurę Gaździny Podhala. Grotę poświęcił a następnie odprawił przy niej Mszę świętą ks. Józef Kapcia. Działo się to 8 grudnia 1990 roku, w święto Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. W piątym miesiącu roku przy grocie są odprawiane nabożeństwa majowe. Co więcej, każdego 1 maja przychodzi tu orkiestra Ochotniczej Straży Pożarnej ze Słonego i gra pieśni ku czci Matki Bożej. Dom, w którym mieszka pani Stanisz, był budowany w latach 60. i zgodnie z piękną tradycją mieszkańców Rabki Słonego, we wnęce pod dachem umieszczono figurę Matki Bożej.
13. Kapliczka Matki Bożej Fatimskiej na drzewie w Rabce Słonem.
Państwo, którzy mieszkają w pobliżu pamiętają, że mała kapliczka wisiała już wtedy, gdy się tu wprowadzali w latach 50. Przy drodze do Słonego, przechodnie mijali świerk, z którego spoglądała na nich Maryja. W 1985 roku starsze już dziś małżeństwo kupiło figurkę Matki Bożej Fatimskiej i przygotowało dla niej osłonę.







14. Krzyż między Rabką a Olszówką.
Krzyż znajduje się na szlaku wiodącym z Olszówki do Rabki. Drogą tą przechodzili ludzie udający się do rabczańskiego kościoła parafialnego. Miejsce, w którym stał krzyż nazywano "Do dziada" ponieważ dotąd dochodzili włóczędzy i bezdomni żebrząc u spieszących na Mszę. Krzyż ten jednocześnie wyznaczał połowę drogi do celu. W tym charakterystycznym punkcie stało wiele drewnianych krzyży, ale ciągle przewracały je szalejące wiatry, ponieważ teren był nieosłonięty i pokryty polami. W końcu postanowiono przygotować coś bardziej trwałego. Odpowiedni metalowy krzyż znaleziono na cmentarzu w Limanowej. Był nikomu nie potrzebny, więc poproszono o darowanie go rabczanom. Do krzyża pan Paweł Nawara przyspawał kapliczkę Matki Bożej Różańcowej. Mieszkańcy Rabki Słonego twierdzą, że drewniany krzyż stał w miejscu, gdzie Niemcy rozstrzelali partyzanta.
15. Kapliczka Matki Bożej Różańcowej między Rabką a Olszówką (na Zarębkach?).
Przy drodze wiodącej do Rabki, którędy niegdyś chodzili na niedzielną Mszę parafianie z Olszówki, stoi kamienna kapliczka, którą murowano prawdopodobnie jeszcze w XIX wieku. Czasem motywy wznoszenia kapliczek znamy z ustnych podań. Częściej jednak ich intencje znane są tylko Bogu. Podobnie jest tutaj. Niewiele jest pewnych informacji o tym obiekcie. Nauczyciele z Olszówki często zachęcają swoich uczniów do próby rozmowy ze starszymi mieszkańcami, aby dowiedzieć się czegoś na temat przeszłości i ocalić to od zapomnienia. Jedna z uczennic Szkoły Podstawowej, Zuzanna Wacławik, zapisała usłyszaną historię, według której powodem budowy były siedmiokrotne pożary, które pochłaniały cały dorobek ludzi tam mieszkających. Potwierdzać miałby to kamień przy kapliczce, na którym wyryto inicjały S.W., dwa serca i drabinę z płomieni. Podobno dawniej możliwa do odczytania była data na nim wyryta, ale napis całkiem się zatarł. Murowana kapliczka z figurą Matki Bożej Różańcowej i napisem "Zdrowaś Marja" zawiera dodatkowo kilka reprodukcji wizerunków Bożej Rodzicielki i niewielki krucyfiks. Dawniej wewnątrz można było w niej znaleźć obraz Matki Bożej Kalwaryjskiej, dziś uznany za skradziony. Kapliczką opiekuje się rodzina Nawarów. Odprawia się przy niej nabożeństwa majowe, a na ich zakończenie Mszę świętą w ostatnim dniu miesiąca. Podreperowano ją w 2005 roku, ponieważ zaczęła się niebezpiecznie przechylać. Poza tym gontowy dach zastąpiono blachą, ponieważ kapliczka niszczała od przeciekającej deszczówki.
16. Kapliczka Ukrzyżowania między Olszówką a Porębą Wielką.
Każdy, kto tędy przechodzi, myśli, że tę niewielką kapliczkę postawiono, aby upamiętnić czyjąś tragiczną śmierć. Nic bardziej mylnego. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu, kiedy nie było takich połączeń autobusowych jak dzisiaj, ludzie od Lubomierza i Poręby ciągnęli tą ścieżką do Rabki. Szło się załatwić urzędowe sprawy, albo po prostu sprzedać nazbieranych borówek albo grzybów. Na polanie, gdzie stoi kapliczka, ludzie zazwyczaj zatrzymywali się na odpoczynek i odśpiewanie "Anioła Pańskiego". Z tego to powodu, około 35 lat temu, pan Franciszek Gil postanowił postawić tu krzyż, ponieważ pole należało do niego. Myślał o wybudowaniu kapliczki, ale przed śmiercią nie udało mu się zrealizować tego postanowienia.


17. Kapliczka Ukrzyżowania na domu w Porębie Wielkiej.
Gdy w latach 60. stawiano ten dom, jego właścicielka, pani Władysława Porębska zawiesiła na ścianie kapliczkę z Pasją Chrystusa. Niestety, nie żyje już od 6 lat i ze sobą zabrała intencję, w jakiej to zrobiła. 25 lat temu w ganek domu uderzył samochód ciężarowy "Star" i całkowicie go zniszczył. Kapliczce i mieszkańcom nic się nie stało.







18. Kapliczka Matki Bożej na starej chałupie w Porębie Wielkiej.
Dom jest nieznacznie starszy od właścicielki, która w nim mieszkała. Pani Wiktoria Pajdzik zmarła przed dwoma laty, mając dziewiąty krzyżyk na karku. Jej dzieci rozjechały się po bliższych i dalszych zakątkach Polski. To prawdopodobnie pani Wiktoria zawiesiła na swoim domu figurkę Matki Bożej Królowej.







19. Kapliczka Matki Bożej na starej chałupie w Porębie Wielkiej.
Właścicielka domu, który wybudowała w 1927 roku, powiesiła w tym samym czasie kapliczkę Matki Bożej. Niestety, już nie żyje od paru lat i intencję, w jakiej to zrobiła, zabrała ze sobą do grobu.






20. Kapliczka w pniaku starej gruszy w Porębie Wielkiej.
Na początku lat osiemdziesiątych XX wieku chłopcy z Poręby uczestniczyli w sobotniej imprezie na Zaborni. Późno w nocy poprosili właściciela lakierni samochodowej, aby ich odwiózł do domu. Był to człowiek uczynny, więc się zgodził. W Porębie, gdzie dziś stoi kapliczka, samochód wpadł w poślizg, zjechał z drogi, rozwalił płot i zawisł na jabłoni ok. 2 metry nad ziemią. Aż dziw bierze, że nikomu nic się nie stało. Kierowca w środku nocy zapukał do gospodarza pobliskiego domu i poprosił o przechowanie auta na drzewie bez zgłaszania milicji. Gospodarz poprawił płot w taki sposób, że ludzie idący rankiem do kościoła nic nie zauważyli. W poniedziałek na miejsce wypadku wrócił właściciel auta. Dźwigiem sprowadził pojazd z drzewa na drogę, a na miejscu wypadku postanowił wznieść kapliczkę. O pomoc w realizacji takiego postanowienia poprosił mieszkających w pobliżu ludzi i tym sposobem powstała kapliczka w pniu starej gruszy. Stoi ona na skarpie tuż za płotem. Nie raz była świadkiem wypadków: a to autobus PKS pełen ludzi spadł ze skarpy, a to syrenka się roztrzaskała. Co ciekawe - nigdy nikomu nic się nie stało!
21. Kapliczka Najświętszego Serca Pana Jezusa na Tramach (lipa z ogłoszeniami w Koninkach).
Tuż obok kościoła w Koninkach, na starym drzewie z ogłoszeniami ktoś powiesił kapliczkę poświęconą Najświętszemu Sercu Pana Jezusa. Lipa rośnie na bardzo ostrym zakręcie, dlatego często lądowały na niej samochody. Podczas jednego z takich wypadków podobno ktoś tu zginął. Co jakiś czas przy kapliczce pojawiają się świeże kwiaty. Kierowcy nic nie robią tu sobie z obowiązujących zasad drogowych. Pomimo ograniczenia prędkości, prują przez Koninki, ile fabryka dała.



22. Kapliczka Chrystusa Frasobliwego w Koninkach.
5 metrów od dzisiejszej kapliczki Chrystusa Frasobliwego stał dawniej drewniany krzyż. Podobno w czasie pomoru, jaki panował w XIX wieku, zmarły w tym miejscu dwie dziewczyny i krzyż upamiętniał ich śmierć. Ponieważ krzyża pewnego dnia zabrakło, dwóch braci postanowiło podtrzymać pamięć o ofiarach cholery. Panowie Stanisław i Tadeusz Strama ufundowali w 2003 roku nową kapliczkę, a rzeźbę zafrasowanego Jezusa wykonał pan Zdzisław Kościelniak z Raby Niżnej.




23. Kaplica św. Rozalii w Koninkach.
Kaplica św. Rozalii z 1876 roku stoi na skraju drogi w miejscu, gdzie od szlaku niebieskiego odchodzi szlak zielony w kierunku Tobołowa i Obidowca oraz szlak żółty, który prowadzi do Orkanówki. Kaplicę postawiono tu z powodu epidemii cholery. Prawdopodobnie tutaj chowano ofiary zarazy. Św. Rozalia jest patronką, której orędownictwo chroni przed takimi tragediami. Legenda mówi, że w czasie cholery, jednemu z mieszkańców Koninek, Kozyrowi, przyśniła się właśnie ta święta. Poleciła mu wybudować kapliczkę i wstawić do niej jej obraz. Podobno długo szukano, aż w końcu ktoś przywiózł wizerunek świętej Rozalii z Częstochowy. Podobno kiedy tylko wstawiono obraz do środka, zaraza przestała rozprzestrzeniać się do górnej części Koninek, tak jakby kapliczka stała się zaporą dla morowego powietrza. O tej kapliczce pisał Władysław Orkan w powieści "Pomór": "W kotlinie, jako zatoka cicha ode wsi odnożonej, koło drogi mało zjeżdżonej, na brzyzku, pod starym drzewem - jasieniem stała kapliczka, pamiętnika nie mająca, poświęcona św. Rozalii. Przed tą kapliczką stawały nocami gromadki skupione ludzi i ściszonym głosem śpiewały do świętej patronki pieśń, jaką se lud, do Boga nie śmiejąc już wołać, w tym to czasie sam z własnej rzeczywistości w słowach pospolitych układał". Dzisiaj przy kapliczce rosną dwie lipy, których wiek wskazuje na to, że znały się z Orkanem. Widziały też zapewne tragedię, jaka rozegrała się tuż przy kapliczce w czasie II wojny światowej. Niemcy zabrali mężczyzn z Koninek i ustawili wszystkich przy świętej Rozalii. Wtedy dwóch hitlerowców poprowadziło ich na cmentarz za kościołem w Niedźwiedziu. Prawdopodobnie finałem miało być rozstrzelanie. Nie wiadomo jednak do końca, dlaczego Niemcy kazali im się wtedy rozejść z powrotem do domów. "Jeden cud boski" - mówi starsza mieszkanka Koninek - "Jest za co dziękować świętej Rozalii i Matce Bożej". Wewnątrz kaplicy na stoliku ustawiona jest figurka Matki Bożej Niepokalanie Poczętej, a nad nią na ścianie wisi drugi już z kolei obraz św. Rozalii. Dlaczego drugi? Trzy dni po pożarze kościoła w Niedźwiedziu w 1992 roku, ktoś podłożył ogień do kapliczki świętej Rozalii. Spłonęła w całości, gdyż dawniej zbudowana była jedynie z drewna. Wraz z nią z dymem poszedł wiekowy już obraz patronki. Do 1994 roku mieszkańcy Koninek szukali nowego. Jedna z pań zupełnie przez przypadek znalazła go u swojej znajomej w Głogoczowie koło Myślenic. Pod koniec lipca 2007 roku w kapliczkę uderzył piorun. Wyrwał odrzwia na zewnątrz, a wokół nich odpadł tynk. Poza tym energia wypchnęła z cokołu jeden z pustaków. I na tym na szczęście skończyły się zniszczenia. Zaraz na początku sierpnia odprawiono przy kapliczce Mszę świętą w podziękowaniu za jej ocalenie.
24. Kaplica w Koninkach u Cichańskich.
Kiedy rozpoczęła się I wojna światowa, do cesarskiej armii trafił Józef Sikora z Koninek. Wzbudził w sobie intencję, że jeśli tylko uda mu się szczęśliwie przeżyć wojenną zawieruchę, postawi na swojej roli kapliczkę. Minęły cztery lata a on powrócił do domu cały i zdrowy. I słowa dotrzymał. Na swojej ziemi wbił solidny pal, na którym umieścił szafkę ze świątkiem. Prawdziwe problemy zaczęły się jednak podczas budowy gościńca w latach 1958 - 1962. Okazało się, że kapliczka stoi na planowanym przebiegu drogi. Nie pomogły dyskusje ani prośby, aby nie ruszaćstarej kapliczki. Dopiero po licznych walkach w urzędach pan Sikora dopiął swego. Skoro tak się już sprawy miały, to budowniczy postanowili zawrzeć z właścicielem ziemi porozumienie. Wymurowali wyżej nad drogą nową kapliczkę, solidniejszą od poprzedniej. Dziś kapliczką opiekują się państwo Cichańscy, rodzina pana Józefa Sikory.
25. Płyta upamiętniająca podhalańskich goprowców na Czole Turbacza (patrz zielony szlak z Raby Niżnej na Kowaniec).

26. Szałasowy Ołtarz na Hali Turbacz (patrz żółty szlak Nowy Targ - Rzeki).

27. Obelisk na Hali Turbacz (patrz żółty szlak Nowy Targ - Rzeki).

28. Lapidarium przy schronisku na Turbaczu (patrz GSB).

29. Kapliczka przy rozejściu się szlaków niebieskiego do Łopusznej i zielonego do Kowańca (patrz szlak zielony z Raby Niżnej na Kowaniec).

30. Kapliczka Matki Bożej Niepokalanie Poczętej obok bacówki na Kakajasiowej.
Cztery lata temu właściciel warsztatu stolarskiego w Ostrowsku, pan Piotr Waksmundzki wybudował na polanie bacówkę. W 2006 roku postanowił zaraz obok postawić Matce Bożej kapliczkę. Umieścił w niej figurę Niepokalanie Poczętej.






31. Krzyż na Wachowej.
W czasie II wojny światowej na Wachowej stała bacówka, w której osiedli partyzanci z AK. Pewnego razu hitlerowcy pojmali związanego z partyzantami Józefa Srala i kazali mu zaprowadzić do kryjówki. Sral był jedynym Waksmundzianinem, który nie poszedł z innymi za Ogniem, lecz pozostał w AK. Prowadząc Niemców z obławą tak kluczył, aby partyzanci mogli ich w porę zobaczyć i ukryć się w lesie. Gdy hitlerowcy się spostrzegli, zastrzelili niefortunnego przewodnika. Był to 17 lipca 1943 roku. W miejscu egzekucji stoi dziś pamiątkowy głaz. W pobliżu właściciel polany Jan Niemiec "Wach" i syn Józefa Srala, Bartłomiej około 1965 roku postawili krzyż. Stefan Mrugała znany nam z Polany Brożek osobiście skoblił drzewa pod ten krzyż. Gdy dzieło było skończone, jego twórcy poprosili proboszcza z Waksmunda o poświęcenie. Stało się to 20 listopada na Chrystusa Króla. Co roku w tym samym dniu były odprawiane Msze św. na Wachowej aż do czasu, kiedy ks. Tischner zaczął odprawiać Msze pod Turbaczem. Jakub, syn Jana Niemca "Wacha" odnowił krzyż w 2002 roku. Jan Sral, syn Józefa i brat Bartłomieja zmarł w 2002 r.
32. Kapliczka św. Józefa na Wachowej.
Na Polanie Wachowej warto nieco zejść ze szlaku, aby zamiast kroczyć drogą pod drzewami, wejść na samą polanę. U dołu przytulona jakby do drzew stoi malutka kapliczka. Jest to drewniana skrzyneczka zamocowana na metalowej rurce. Wewnątrz kryje gipsową figurkę św. Józefa. Jednak to co najciekawsze ukryte jest w cieniu stojących blisko świerków. Tylna ścianka kapliczki i obie boczne ozdobione zostały przez interesujące płaskorzeźby. Tworzą one tryptyk patriotyczny podpisany przez autora: "Jestem Fąfrowicz J. 1971 Ojczyzno moja!" Na bocznych ściankach kapliczki dopatrzyć się można szałasu pasterskiego, kilku swierków, skrzyżowanych mieczy i postaci partyzantów. Na tylnej ściance widoczna jest sylwetka kościoła we Waksmundzkie. Sceny te wyrzeźbił Jan Fąfrowicz z Kowańca. On też był autorem stacji drogi krzyżowej w starym, drewnianym kościele na Kowańcu. Prawdopodobnie kapliczka ta stanęła na prośbę Mieczysława Pyzowskiego, który sąsiadował z rzeźbiarzem na Kowańcu i wielokrotnie razem chodzili w Gorce. Mieczysław był żołnierzem Ognia. Gdy władze komunistyczne likwidowały oddział Kurasia, wielu jego towarzyszy zostało pojmanych. Wśród nich był też Mieczysław Pyzowski. Wydano na niego wyrok śmierci i osadzono w celi śmierci, aby oczekiwał na egzekucję. Po śmierci Stalina i przejęciu władzy w Polsce przez Gomółkę Pyzowski został zwolniony w 1958 roku. Być może wówczas namówił Fąfrowicza na wykonanie kapliczki. Taką wersję podał Fąfrowicz z Rynku w Nowym Targu. Rysiek Giżycki, który od lat chodził na Wachową i na własnych plecach wynosił tam krzyż Stefana Mrugały twierdzi, że ta kapliczka stała tam od zawsze.
33. Kapliczka Matki Bożej na Zarębku Wyżnim.
Od lat dziecięcych po grób związany z Łopuszną ks. Józef Tischner miał w zwyczaju odprawiać Mszę św. na Zarębku Wyżnim. Działo się to w latach 1985 - 1995, najczęściej w wakacje, gdy przebywał nieopodal w swojej bacówce. Tradycją stała się sierpniowa Eucharystia, w tydzień po tej uroczystej, w kaplicy papieskiej. Umawiał się wówczas z Władysławem Kołatem i u niego przy domu spotykało się ok. 100 osób biorących udział w nabożeństwie. W 1989 roku gospodarz rozbudowując pomieszczenia gospodarskie, nieco powyżej domu na skarpie postawił kapliczkę. Umieścił w niej drewnianą figurkę Matki Bożej, którą ufundowali państwo Tokarzowie z Bytomia. Ksiądz Tischner poświęcił ją w 1990 roku na jednej z Mszy. Po śmierci księdza profesora wewnątrz kapliczki pojawił się jego portret wykonany przez ośmioletnią córkę gospodarza oraz ramka z dwoma zdjęciami Mszy "tischnerowskich" opatrzonymi następującym komentarzem:

"Przyjaciel Zarębka ks. Prof. J. Tischner Rok 1985 Zatonie, zatonie Piórecko na wodzie Ale nie zatonie Nutka o ślebodzie Ks. Prof. J. Tischner Był tu z nami Co rok od Lat 1980tych. Będzie nam Zawsze bliski! Znał każdego I każdom ściezke".

Ks. Profesor i jego przyjaciel planowali postawić przy kapliczce ołtarz polowy z zadaszeniem, ale przed śmiercią ks. Tischnera nie zdążyli, a po śmierci trudno nawet o księdza, który by odprawił od czasu do czasu Mszę św. na Zarębku.
34. Kapliczka Matki Bożej na domu na Zarębku Wyżnim.
Na domu gospodarza, który postawił kapliczkę upamiętniającą Msze odprawiane przez księdza Tischnera, pani Anna Kołat zawiesiła kapliczkę poświęconą Matce Bożej. Figurkę do niej kupiła w Częstochowie. Działo się to wszystko w 1959 roku, kiedy państwo Kołatowie rozbudowywali ten człon domu, na którym wisi skrzyneczka z figurką.






35. Kapliczka Matki Bożej z Dzieciątkiem na Zarębku Wyżnim, przy bacówce państwa Tokarzów.
Kapliczkę tę ufundowali państwo Tokarzowie, którzy pochodzą z Bytomia. Na Zarębku Wyżnim postawili swoją bacówkę. Tuż przy ścieżce postawili kapliczkę z figurką Matki Bożej z Dzieciątkiem. Są to ci sami państwo, którzy ufundowali figurkę Maryi w kapliczce upamiętniającej Msze odprawiane przez księdza profesora Józefa Tischnera.







36. Kapliczka Matki Bożej z Dzieciątkiem na Chałupie Tereśniokowej, na Zarębku Średnim.
"26 czyrwca dał Pan Bóg roku 1875" zbudować panu Walczakowi, o przezwisku Tereśniok, nielichą, góralską chałupę. O jej solidności świadczy doskonałe jej zachowanie do dzisiejszych czasów. Jednak nie zawsze tu stała. Zbudowano ją dużo niżej, na Niżnim Zarębku. Skąd więc się tu wzięła? Niecałe 20 lat temu pan Władysław Oleksy z Krakowa kupił ją od poprzednich właścicieli. Rozebrał ją i deska po desce przetransportował do wyżej położonego przysiółka, gdzie następnie na nowo ją postawił. Metryką domu jest sosręb (główna belka przy powale) i data na niej wyryta. Przy informacji zacytowanej na początku, pan Walczak umieścił jeszcze intencję: "Pobłogosław Panie Boże ten dom i wszystkich mieszkających w nim". Po wielu latach po wyryciu tych słów, obecny właściciel, pan Oleksy, uwiecznił prośbę: "Boże, ludzie którzy tu bywają, czego nam życzą, niech to samo mają". W 1996 roku pan Oleksy postanowił zawiesić na chałupie kapliczkę. Wykonał ją dla niego artysta z Łopusznej, pan Jan Waksmundzki. On też jest autorem pamiątkowej tablicy informującej o wieku budynku.
37. Kapliczka Chrystus Frasobliwego na Zarębeku Niżnim.
10 lat temu państwo Helena i Mieczysław Maciaszowie postanowili postawić przed swoim domem kapliczkę. Wykonał ją łopuszniański rzeźbiarz, pan Jan Waksmundzki. Ponieważ przez lata nie oszczędzały jej wiatry i deszcze, państwo Maciaszowie odnowili ją w 2005 roku.







38. Krzyż na Zarębku Niżnim.
Przy drodze na małym wzgórku stoi metalowy krzyż. Właściciel tej parceli, mieszkający nieopodal w drewnianym domu opowiada: "O, będzie miał ze 200 lat. Maciasze kupili dwa takie, bo chcieli mieć porządny krzyż na swoim grobie. Jeden się nadał, a drugi postawili tu, bo dobre miejsce było". Rzeczywiście, na cmentarzu w Łopusznej można znaleźć podobny krzyż do tego osadzonego w piaskowcu na wzgórku przy domu. Inna mieszkanka Łopusznej opowiada, że takie krzyże stawiali ci, którzy przez długi czas nie mogli mieć dzieci, ale w końcu doczekali się potomstwa. Było to wotum za otrzymane błogosławieństwo. Starsza rozmówczyni przypomina sobie pana Michała Walczaka, który fundował podobny krzyż z tego samego powodu.


39. Kapliczka świętego Piotra w ośrodku zarybieniowym w Łopusznej.
Ośrodek Zarybieniowy Polskiego Związku Wędkarskiego w Łopusznej powstał w latach 1940-44. Murowana kaplica pokryta gontem powstała w tym samym czasie, co ośrodek. Stoi na brzegu jednego z basenów tuż przy drodze, ale wewnątrz ogrodzenia, co znakomicie ją maskuje i sprawia, że turyści podążający szlakiem rzadko kiedy ją zauważają. Dostęp do kaplicy jest utrudniony zakazem wstępu na teren ośrodka osobom postronnym. Gdy zainteresowany turysta zdoła uzyskać pozwolenie na przekroczenie tego zakazu, napotka drzwi do kaplicy, które zawsze są zamknięte na klucz, a kierownik ośrodka nigdy nie wie, gdzie go szukać. Mimo wszystko warto sobie zadać trochę trudu, aby obejrzeć drewniany tryptyk znajdujący się wewnątrz kaplicy na ołtarzu. Został on zaprojektowany przez prof. Muszkieta, a wykonany przez znanego rzeźbiarza z Dębna Józefa Janosa (zm. 1985). Przedstawia on postać św. Piotra i cztery sceny z życia świętego, którego imię nosi kaplica. W centrum św. Piotr przedstawiony jest jako rybak (w lewej ręce trzyma rybę), któremu Syn Boży zlecił władzę kluczy królestwa niebieskiego (w prawej ręce trzyma klucze). Ponad głową świętego wyłania się z niebiosów ręka trzymająca szarfę z łacińskim napisem: Tu est Petrus (co oznacza: ty jesteś skała). Na skrzydłach tryptyku przedstawiono po dwie sceny z życia pierwszego wśród apostołów. Na lewym skrzydle u góry widać św. Piotra, gdy w obronie swego Mistrza odciął ucho Malchusowi. Dolna scena przypomina zaparcie się św. Piotra. Po prawej stronie u góry widoczny jest anioł, który w cudowny sposób uwolnił Piotra z więzienia. Dolna scena z lewej strony nie jest łatwa do zinterpretowania. Być może przedstawia św. Piotra, który został zaproszony do domu poganina Korneliusza. Niewykluczone, że jest to scena, w której Książe Apostołów po cudownym uwolnieniu z więzienia przyszedł do domu Marii, matki Ewangelisty Jana zwanego Markiem, gdzie modlił się za niego Kościół jerozolimski. Najbardziej jednak prawdopodobne jest przedstawienie tu ostatnich chwil życia Apostoła, tuż przed ukrzyżowaniem do góry nogami. Raz w roku w uroczystość świętych apostołów Piotra i Pawła odprawiana jest przy tej kaplicy Msza św.
40. Kapliczka Matki Bożej Różańcowej na ulicy Gorczańskiej.
Na okrągłym cokole z okrąglaków stoi figura Matki Bożej Różańcowej wykonana z piaskowca. Ufundowali ją państwo Helena i Antoni Wilczkowie blisko 50 lat temu. Osłonili ją misternie zdobionym daszkiem i przy figurze umieścili napis "Oto Matka twoja". Po rodzicach opiekę nad kapliczką przejęła ich córka. W 2007 roku odnowiona została przez jej synową.





41. Kapliczka Matki Bożej Niepokalanie Poczętej przy ulicy Gorczańskiej.
Kapliczkę w ogrodzie postawili w 2005 roku państwo Małgorzata i Stanisław Wilczkowie. Budował ją pan Henryk Szuman z Łopusznej. Poświęcenia dokonał ksiądz kanonik Andrzej Fryźlewicz, kapelan kardynała Macharskiego. Ksiądz Andrzej pochodzi z Nowego Targu i jest dobrym znajomym pana Wilczka.





42. Kapliczka Matki Bożej Niepokalanie Poczętej w Łopusznej przed szkołą.
Tuż przy rozstaju dróg, niedaleko od brzegu Dunajca, przed budynkiem Szkoły podstawowej w Łopusznej stoi na kamiennym cokole figurka Matki Bożej Niepokalanej. Osłonięta jest metalowym daszkiem, na którym stoi krzyż. Z tyłu figurki widoczny jest otwór, który może oznaczać, że pierwotnie była ona przytwierdzona do jakiejś ścianki. Napis wyryty w kamiennym postumencie wskazuje prawdopodobnie na rok, w którym wykonano kapliczkę: RP 1912. Dodatkową informację można wyczytać z metalowej tabliczki, która podaje imię i nazwisko fundatora oraz rok odnowienia obiektu. Dowiadujemy się więc, że kapliczkę ufundował Stanisław Maciasz. Nazywali go w Łopusznej "Orszulokiem". Rodzina gospodarza, na ziemi której stoi kapliczka, wyjechała po pewnym czasie do Stanów "za chlebem". Matka Boża stała przy głównej drodze. Ludzie ściągali czapkę z głowy, kiedy ją mijali. Wytyczenie nowej trasy spowodowało, że kapliczka znalazła się na peryferiach. Po pewnym czasie, na teren plebanii chciał ją przenieść ksiądz proboszcz. Nie zgodzili się jednak na to właściciele. W 1994 roku kapliczka została odnowiona. Co się jednak z nią stanie, kiedy na jej miejscu powstanie planowane boisko piłkarskie?




Szlak niebieski: Szczawa - Mogielica



1. Pomnik w centrum Szczawy.
Podczas okupacji Szczawa była ośrodkiem partyzantki. Nieopodal wsi znajdowało się lądowisko zwane Wilga II. W listopadzie 1944 roku partyzanci przyjęli na nim jeden z największych zrzutów. W przysiółku Polanki na zboczu Wielkiego Wierchu miało swoją kwaterę dowództwo 1 Pułku Strzelców Podhalańskich Armii Krajowej. Słynny major "Borowy" dowodził częstym walkom i potyczkom z hitlerowcami. Ostatnia regularna bitwa rozegrana została 13 i 14 stycznia 1945 roku z wycofującymi się w kierunku Mszany wojskami Wermachtu i SS. Miejscowa ludność czynnie wsparła partyzantów. W efekcie tej bitwy zabito 52 Niemców. Spośród partyzantów 1 został zabity. W lipcu 1985 roku w centrum wsi odsłonięty został pomnik partyzantów i mieszkańców wsi poległych w czasie II wojny światowej. Na kamiennym postumencie umieszczono dwie tablice, symbol Polski Walczącej, orła w koronie i wizerunek Matki Bożej z orłem polskim i sztandarami.

ŻOŁNIERZOM I-GO PUŁKU STRZELCÓW PODHALAŃSKICH ARMII KRAJOWEJ oraz CZŁONKOM RUCHU OPORU MIESZKAŃCOM OKOLICZNYCH WIOSEK GMINY KAMIENICA KTÓRZY WALCZĄC GINĘLI "ZA WOLNOŚĆ OJCZYZNY" 1939 - 1945 R

Co roku w pierwszą niedzielę po 15 sierpnia w tutejszym kościele parafialnym odprawiana jest Msza św. w intencji poległych w walce z okupantem w czasie II wojny światowej. Po nabożeństwie odbywa się apel przy pomniku.
2. Kapliczka Matki Bożej Wniebowziętej na domu w Szczawie.
W mrocznych czasach okupacji hitlerowskiej za posiadanie własnej świni lub cielęcia groziła śmierć. Głową ryzykowali ci, którzy potajemnie ubijali bydło. Każdą część zabitego zwierzęcia starano się wykorzystać maksymalnie. Na przykład ze skóry robiono buty. Tym w Szczawie zajmował się szewc Piotr Jamróz. Częstymi gośćmi bywali u niego partyzanci. Pewnego dnia zawitało u niego trzech z nich. Jakie było jego przerażenie, kiedy okazało się, że do domu, w którym mieścił się zakład, zbliża się grupa Niemców! Pan Jamróz w kuchni pod podłogą miał piwnicę, w której zdążyło ukryć się dwóch partyzantów. Trzeci w pośpiechu zaczął szukać miejsca, gdzie byłby bezpieczny. Ponieważ nic takiego nie znalazł, wdrapał się na sam szczyt rosnącego koło domu wiekowego świerku. Niestety był dość dobrze widoczny, więc pozostało mu tylko modlić się o ocalenie. Na tym drzewie zawieszona była znana nam kapliczka Matki Bożej Wniebowziętej. Schowanych w piwnicy dwóch partyzantów znaleźli hitlerowcy i na miejscu rozstrzelali. Ich trzeci kolega w milczeniu z czubka drzewa obserwował rozgrywającą się tragedię. Zachowanie swojego życia przypisał Najświętszej Maryi Pannie. Świerk, który uratował partyzanta trzeba było ściąć zaraz po wojnie, ponieważ groził przewróceniem się. Z jego pnia wykonano kilka uli. Natomiast kapliczkę - niemego świadka egzekucji, zawiesiła na swoim domu pani Zofia Chlipała. Znajduje się tam do dnia dzisiejszego.
3. Kapliczka Matki Bożej Niepokalanie Poczętej w Szczawie.
Kapliczkę postawili kilkadziesiąt lat temu państwo Józef i Zofia Kuziel. Na samym początku stała ona w miejscu dzisiejszej restauracji. Kiedy rozpoczęła się budowa jadłodajni, pan Józef przeniósł ją koło swojego domu i ustawił na drewnianym słupie. Z czasem trzeba było ten słup zamienić na bardziej trwały, betonowy. Wnuczka państwa Kuzielów, pani Maria Sroka, wspomina, że dawniej zbierało się przy niej całe osiedle, aby śpiewać "majówki". Działo się to wtedy, kiedy w Szczawie nie było jeszcze kościoła i na wszystkie nabożeństwa trzeba było chodzić do oddalonego o wiele kilometrów kościoła w Kamienicy.



POWRÓT